lek. med. Iwona Kiełtyka

lek. med. Iwona Kiełtyka

Nagroda Zaufania „Złoty Otis 2019” Lekarz i Społecznik

ROZMOWA Z LEK. MED. IWONĄ KIEŁTYKĄ, NEUROLOGIEM,
W LATACH 2000-2003 ORDYNATOREM ODDZIAŁU NEUROLOGII
WOJEWÓDZKIEGO SZPITALA ZESPOLONEGO W CZĘSTOCHOWIE,
A TAKŻE DZIAŁACZKĄ SPOŁECZNĄ.

Pani Doktor, ukończyła Pani Wydział Lekarski Akademii Medycznej w Krakowie. Dlaczego wybrała Pani ten właśnie kierunek studiów?

Nie byłoby prawdą, gdybym powiedziała, że zawsze marzyłam o tym, aby zostać lekarzem. Tak nie było. Przede wszystkim chciałam studiować w Krakowie. Najważniejszym czynnikiem była natomiast chęć i świadomość podjęcia takiego kierunku studiów, który byłby ciekawy i zapewniłby mi przyszłość. Dlatego chociaż bardzo interesowała mnie astronomia, to za radą rodziców wybrałam medycynę.

Jest Pani neurologiem. Co skłoniło Panią do wyboru tak trudnej specjalizacji?

Wybór mojej specjalizacji był złożony – główną motywacją była chęć zmierzenia się z trudnymi problemami schorzeń neurologicznych u dzieci i dorosłych. W tamtych czasach, aby stwierdzić, z jakimi uszkodzeniami w układzie nerwowym mamy do czynienia, musiały wystarczyć badanie pacjenta, własna wiedza i trochę wyobraźni. Ogromnym problemem była pogłębiona diagnostyka różnicowa i możliwość skutecznego leczenia tego rodzaju schorzeń. Dlatego dość szybko ukończyłam specjalizację pierwszego, a potem drugiego stopnia. Nigdy nie żałowałam tego wyboru, a z biegiem lat stwierdzam, że neurologia podoba mi się jeszcze bardziej.

Które zagadnienia z neurologii szczególnie Panią Doktor zainteresowały?

Początkowo, dzięki mężowi, zainteresowały mnie – jeszcze wtedy mało popularne – metody tworzenia sieci neuronowych. Z klinicznego punktu widzenia ciekawią mnie natomiast zagadnienia z zakresu zespołów otępiennych, padaczki, neurobiologii mózgu oraz neurodiagnostyki. W praktyce miałam możliwość się z nimi zapoznać, pracując przez wiele lat na Oddziale Neurologii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie na stanowisku zastępcy ordynatora, a przez pewien okres także i ordynatora tegoż oddziału.

Przez większość życia brała Pani udział w wielu projektach społecznościowych. Dostrzegła to Kapituła Nagrody Zaufania Złoty OTIS w kategorii „Lekarz i Społecznik”. Czy zaskoczyła Panią przyznana statuetka?

Tak, byłam bardzo zaskoczona. Nigdy bowiem nie patrzyłam na swoją działalność przez pryzmat chęci otrzymania za nią nagrody. Czasy, w których rozpoczynałam pracę, były trudne, ale docierały do mnie wciąż aktualne słowa doktora Władysława Biegańskiego, zresztą też Częstochowianina, że: „nie będzie dobrym lekarzem, kto nie jest dobrym człowiekiem”.

To rzeczywiście piękne słowa. Czy mogłaby Pani zatem przybliżyć czytelnikom „Świata Lekarza” swoją działalność społeczną?

Początki mojej działalności społecznej związane są z dość trudnymi dla lekarzy czasami w Polsce. Zdecydowanie gorzej wiodło się jednak polskim lekarzom ze Wschodu. Dlatego świadoma tej sytuacji, brałam udział w organizacji Kongresów Polonii Medycznej. Był to gest w stronę tych lekarzy, aby zobaczyli, że o nich pamiętamy. Organizowaliśmy dla nich sympozja, którymi byli zachwyceni. Ponadto od wielu lat jestem członkiem Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, a przez dwie kadencje byłam w jego Zarządzie Głównym. Pełnię także funkcję sekretarza Zarządu Towarzystwa Lekarskiego Częstochowskiego. Wraz z Towarzystwem Lekarskim Częstochowskim i Okręgową Izbą Lekarską w Częstochowie organizowałam wiele konferencji, cieszących się dużym zainteresowaniem.

Towarzystwo Lekarskie Częstochowskie oddelegowało Panią do prac w sesjach Forum Kobiet Ziemi Częstochowskiej. Co to za przedsięwzięcie i czym się Pani zajmuje?

Jest to przedsięwzięcie o charakterze społecznym, moralnym, które cieszy się dużym zainteresowaniem mieszkańców ziemi częstochowskiej. Dlatego też obecnie przekształcamy się w Stowarzyszenie Kobiet Ziemi Częstochowskiej, aby mieć większe możliwości działania dla potrzeb regionu. Rola kobiety we współczesnym świecie i stawiane wobec niej oczekiwania podlegają dynamicznym zmianom. Forum pozwala odnaleźć się kobietom w tej zmieniającej się rzeczywistości i czynnie uczestniczyć w życiu środowiska. Często występuję w trakcie Forum z prelekcjami o tematyce neurologicznej, ale przedstawionymi w sposób przystępny i ciekawy. Przykładem mogą być zagadnienia powstawania emocji czy skomplikowana geneza pamięci.

Czy pomiędzy tak licznymi obowiązkami zawodowymi i społecznymi znajduje Pani czas na rozwijanie innych pasji życiowych?

Czas musi się znaleźć. Od najmłodszych lat uwielbiałam czytać książki – ukryta z nimi pod kołdrą, z latarką w dłoni. Moją największą pasją jest również zwiedzanie najodleglejszych zakątków świata, obserwowanie przyrody oraz życia innych kultur społecznych. Kocham również chodzić po górach i jeździć na nartach. Moja rodzina zdecydowanie preferuje czynne sposoby odpoczynku.

O czym marzy laureatka nagrody Złoty OTIS?

Chciałabym zobaczyć zakątki świata, w których jeszcze nie byłam. Jednakże takim największym moim marzeniem – naprawdę wielkim – jest znaleźć więcej możliwości i czasu, aby widzieć się z moimi ukochanymi wnuczkami, które obecnie są bardzo daleko.

Rozmawiała Anna Bitner-Łukowska