prof. Marek Wojtukiewicz

prof. Marek Wojtukiewicz

Honorowa Nagroda Zaufania „Złoty Otis 2019” za propagowanie profilaktyki i wczesnego wykrywania raka jelita grubego

ROZMOWA Z PROF. MARKIEM WOJTUKIEWICZEM, KIEROWNIKIEM KLINIKI ONKOLOGII UM W BIAŁYMSTOKU, ORDYNATOREM ODDZIAŁU ONKOLOGII KLINICZNEJ IM. EWY PILECKIEJ Z PODODDZIAŁEM CHEMIOTERAPII DZIENNEJ BIAŁOSTOCKIEGO CENTRUM ONKOLOGII.

Z powodu raka jelita grubego (RJG) codziennie umierają w Polsce 33 osoby. Ilu chorych udało się uratować w Pana klinice?

To trudne pytanie, na które nie da się odpowiedzieć precyzyjnie i wprost, ponieważ działamy na dwóch frontach. Mamy chorych paliatywnych, u których doszło do uogólnienia procesu nowotworowego i tam de facto nie ma mowy o wyleczeniu, ale jedynie o zapewnieniu choremu możliwie najlepszej jakości życia przez jak najdłuższy czas. Natomiast drugim elementem działalności jest chemioterapia pooperacyjna. Tutaj onkologia kliniczna ma znaczący udział w zakresie odsetka pacjentów wyleczonych.
Jednak trudno ocenić to statystycznie w odniesieniu do jednego oddziału. Nasza klinika dokłada cegiełkę do muru, który stawiają chirurdzy przeprowadzający radykalne leczenie operacyjne.

Znaczące powinny być też badania przesiewowe, ale przynoszą słabe efekty.

Badania skriningowe są bardzo istotnym narzędziem walki z chorobą nowotworową. Kolonoskopia pozwala wykryć RJG na wczesnym etapie zaawansowania procesu nowotworowego. Ocenia się, że na 1000 wykonanych kolonoskopii ok. 30 osób, dzięki temu badaniu, uniknie raka. Jest to zatem metoda efektywna, ale w zbyt małym stopniu wykorzystywana przez osoby mające szansę na bycie poddanym endoskopii. To badanie jednak nie zawsze wywołuje w społeczeństwie wyłącznie pozytywne skojarzenia. Pojawiają się bowiem informacje dotyczące dolegliwości i uciążliwości związanych z jego wykonaniem, które w wielu przypadkach są przesadzone.

Najczęściej mówi się o bólu.

Jeśli chory trafia na wykwalifikowanego endoskopistę, bardzo często nie odczuwa dolegliwości lub są one tak niewielkie, że trudno je uznać za rzeczywistą przeszkodę w wykonaniu badania. W wielu przypadkach udaje
się przeprowadzić kolonoskopię bez konieczności zastosowania środków znieczulających, jednak osobom o niskim progu bólu, po operacjach na jamie brzusznej, etc. można zaproponować krótkotrwałą analgezję. Badania naukowe pokazują, że zasadniczą przeszkodą dla osób mających poddać się kolonoskopii nie jest ból per se, ale głównie nieprzyjemna i krępująca sytuacja, z jaką przyjdzie im się zmierzyć w trakcie badania.

Jednak znieczulenie nie jest dla wszystkich.

Rzeczywiście, należałoby zadbać o zapewnienie szerszego dostępu do kolonoskopii w warunkach krótkotrwałego znieczulenia. Należy też zadbać o budowanie właściwej świadomości na temat tych badań, ryzyka i rzeczywistych korzyści z nich wynikających. Niestety, społeczeństwo często czerpie wiedzę z prawd obiegowych, które nie są zgodne z rzeczywistością i nie służą sprawie.

Warto podkreślić, że jeśli kolonoskopie wykonywane są w ramach programu badań przesiewowych (rocznie ok. 100 tys.), to w ok. 75 proc. przypadków wykrywa się nowotwory w I i II stadium zaawansowania. Jeżeli robi się to poza tym programem, a takie badania stanowią większość, wówczas szansa wykrycia raka we wczesnym stadium zaawansowania klinicznego jest na poziomie poniżej 50 proc. Pesymizmem napawa fakt, że program badań przesiewowych z zastosowaniem kolonoskopii jest w Polsce wykorzystywany w zaledwie 20 proc.

Przyznana Panu Nagroda Zaufania Złoty OTIS to okazja do podsumowania Pana dokonań. Z których jest Pan dumny, o których chciałby Pan zapomnieć?

Staram się tak prowadzić życie zawodowe i naukowe, by nie stwarzać sytuacji, o których chciałbym zapomnieć. Oczywiście brakuje nam niektórych możliwości leczenia i nieco odstajemy w tym zakresie od Europy
Zachodniej. Należy jednak pamiętać o dystansie, który dzieli nas od niej w sferze ekonomicznej. W związku z tym musimy oszczędnie gospodarować środkami. Ostatnio sporo dobrego zostało zrobione dla chorych na RJG. Przybliżyliśmy się do tego, czym dysponuje świat w zakresie nowoczesnej farmakoterapii. Jednak idealna sytuacja byłaby wtedy, gdybym patrząc w oczy chorego, mógł powiedzieć, że dysponujemy wszystkimi metodami dostępnymi na świecie. Ale tak nie dzieje się nigdzie. To właśnie jest najtrudniejsze w codziennej praktyce klinicznej lekarza.

Przyznana nagroda stanowi jedynie dodatek do rzetelnie wykonanej pracy. Cieszy mnie to, że działalność na rzecz chorych i potrzebujących jest oceniana, bo podkreśla to rangę problemów chorych na raka. Jednak największą satysfakcję daje fakt, że coraz więcej możemy dla nich zrobić w zakresie diagnostyki i leczenia. I to mnie motywuje.

Rozmawiał Waldemar Nowak