Złoty Wykład prof. Konrada Rejdaka, kierownika Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, odbył się podczas XXIII Gali Nagrody Zaufania Złoty OTIS
Ponad 30 proc. społeczeństwa zmaga się dziś z problemami neurologicznymi, co świadczy o tym, jak ważną rolę w naszym organizmie odgrywa układ nerwowy. Jedną z częstszych chorób jest stwardnienie rozsiane (SM) – choroba wciąż dość tajemnicza, niosąca w sobie wiele zagadek, nieprzewidywalna. Przez całe lata uchodziła za taką, z którą medycyna nie może sobie poradzić, co najwyżej można działać na nią jedynie objawowo i łagodzić jej skutki. A te mogą być bardzo zróżnicowane i zależne od tego, jakich lokalizacji układu nerwowego dotyczy. Bo jak sugeruje sama nazwa, SM jest chorobą „rozsianą”.
Wciąż nie ma jasności co do tego, jak SM powstaje, jaka jest jej etiologia. Istnieje na ten temat sporo hipotez. Wiadomo, że jest to przewlekła, zapalna choroba autoimmunologiczna ośrodkowego układu nerwowego, w której układ odpornościowy atakuje własne struktury organizmu (konkretnie: atakuje i uszkadza mielinowe osłonki ochronne wokół włókien nerwowych w ośrodkowym układzie nerwowym – mózgu i rdzeniu kręgowym).
W Polsce na SM choruje ok. 60 tys. osób, chociaż dane prawdopodobnie są niedoszacowane. Chorują głównie kobiety, a średnia zachorowań przypada na wiek 20–40 lat. SM rozwija się latami; pierwsze objawy mogą być mało charakterystyczne i sugerować inne schorzenia, np. boreliozę, nieuchronnie prowadząc do ogromnych spustoszeń w organizmie. Dlatego należy doskonalić techniki wykrywania SM, aby móc jak najszybciej wdrażać leczenie.
W terapii stwardnienia rozsianego nastąpił w ostatnich latach niesamowity postęp; możemy mieć chorobę pod kontrolą, spowalniać jej progresję. Wiele leków jest refundowanych, dzięki czemu lekarze mają w czym wybierać. Dostępny jest również lek, który swoim działaniem może zastąpić kilka innych razem wziętych. To kladrybina, lek immunosupresyjny i cytostatyczny, początkowo skierowany do leczenia niektórych typów białaczek we wlewach dożylnych. Natomiast w znacznie mniejszych dawkach, w tabletkach, stosuje się go w postaci rzutowej SM, gdzie wykazał bardzo dużą skuteczność. W tym przypadku kladrybina działa głównie na limfocyty, które uczestniczą w zapalnym procesie chorobowym odpowiedzialnym za uszkodzenia mielinowych osłonek ochronnych wokół komórek nerwowych w mózgu i rdzeniu kręgowym. W rezultacie dochodzi do opóźnienia progresji choroby u pacjentów z postacią rzutową.
Co istotne, terapia jest krótka, trwa zwykle dwa lata, ale daje długotrwałe efekty, w przeciwieństwie do wielu innych leków, które pacjent musi przyjmować latami. Ośrodek lubelski wniósł duży wkład w wykorzystanie tego leku w SM, gdyż właśnie tu powstały pierwsze doniesienia dotyczące takiego zastosowania kladrybiny. Dziś stanowi to istotny element podejmowanych strategii terapeutycznych.
Zaangażowanie lubelskiego ośrodka w prace nad rozwojem nowych terapii w neurologii trwają nadal, czego dowodem jest udział w europejskim projekcie COMFORTAGE, który ma na celu stworzenie innowacyjnego europejskiego modelu prewencji i wczesnego wykrywania zespołów otępiennych.
Prof. Konrad Rejdak otrzymał Nagrodę Zaufania Złoty OTIS 2026 za rozwijanie polskiej neurologii oraz tworzenie europejskiego modelu prewencji otępienia









