Wykład odbył się w ramach sesji prof. Mariusza Bidzińskiego Rak jajnika podczas II Konferencji „Medycyna z Diamentami”
Obserwujemy coraz większą zachorowalność na raka trzony macicy, ponadto jest to jedyny nowotwór ginekologiczny, w którym wzrasta liczba zgonów. Każdego roku taką diagnozę słyszy ok. 6 tys. kobiet, podczas gdy np. w 2005 roku raka endometrium rozpoznawano u ok. 4 tys. Ponad 2 tys. z tego powodu umiera. O ile ten pierwszy trend nie dziwi, bo do czynników ryzyka należy otyłość, cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, brak aktywności fizycznej, a jesteśmy społeczeństwem coraz bardziej otyłym i mało się ruszającym, to rosnąca śmiertelność niepokoi. W ok. 70 proc. ten nowotwór jest rozpoznawany wcześnie, ale dla 30 proc. pacjentek, które zgłaszają się z zaawansowanym rakiem, to poważny problem.
Dziś już wiemy, że rak endometrium to nie jest jeden rak, wyróżniono bowiem pięć podtypów molekularnych, z których każdy rokuje inaczej i każdy wymaga innego postępowania klinicznego. Standard leczenia to nadal operacja chirurgiczna – kiedy rak jest operacyjny, a także radioterapia, jednak u części pacjentek ta metoda jest nieefektywna, wtedy zalecana jest brachyterapia, hormono- i chemioterapia. Dziś mamy do dyspozycji jeszcze jedną metodę – immunoterapię, która jest szansą dla chorych z zaawansowanym i nawrotowym rakiem endometrium z deficytem naprawy niesparowanych zasad – mismatch repair deficient – dMMR lub z wysoką niestabilnością mikrosatelitarną, u których doszło do progresji w trakcie lub po terapii opartej na związkach platyny. Aby można ją było zastosować, konieczne jest określenie typu molekularnego nowotworu. Według najnowszych rekomendacji należałoby to robić już na etapie pobierania materiału podczas biopsji, jeszcze przed zabiegiem chirurgicznym. Wówczas od razu można byłoby określić, jaki rodzaj postępowania wdrożyć. Tak więc profilowanie molekularne jest najważniejsze. Nie każda pacjentka zakwalifikuje się do immunoterapii, ale właśnie dzięki badaniom molekularnym stanie się to wiadome. I można przewidzieć, że np. jeśli dojdzie do progresji, to zastosowanie chemioterapii może okazać się nieskuteczne.
Mamy czym leczyć, mamy dostęp do wszystkich leków zarejestrowanych w Europie i nasze pacjentki mogą być leczone zgodnie z nowoczesnymi zaleceniami i standardami. Ważne, żeby trafiały do ośrodków, które mają doświadczenie w leczeniu nowotworów ginekologicznych, które mają możliwości wykonania diagnostyki molekularnej. Lekarze powinni o takich możliwościach informować, a niestety kobiety często po operacji są pozostawiane bez dalszych wskazówek. Nie wiedzą, do jakich ośrodków się zwrócić ani jaka terapia w ich przypadku byłaby najskuteczniejsza.









