Od wieków wiele roślin jest uznawanych za produkty lecznicze. Czy słusznie? Weryfikuje to prof. dr hab. n. farm. Sebastian Granica i kierowany przez niego MicrobiotaLab na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym
„Wiemy, że niektóre substancje działają korzystnie, ale wciąż nie rozumiemy dlaczego” – napisał pan w jednym z artykułów. Czy badania prowadzone przez MicrobiotaLab zbliżają nas do zrozumienia tych mechanizmów?
Badamy ekstrakty roślinne i związki pochodzenia naturalnego, które są od wieków tradycyjnie stosowane w leczeniu różnych schorzeń, i weryfikujemy, czy dana substancja rzeczywiście działa i dlaczego tak się dzieje. Dobieramy odpowiednie modele i wykorzystujemy metody komórkowe, dzięki czemu możemy wykazać, czy związki zawarte np. w korze dębu są w stanie zmniejszyć stan zapalny i zahamować odpowiedź zapalną komórek układu odpornościowego.
Jakie związki roślinne udało się już „prześwietlić”?
Jesteśmy jednym z nielicznych ośrodków na świecie, który w swoich badaniach udowodnił, że garbniki zawarte w substancjach roślinnych stosowanych doustnie, np. ekstraktach ziela krwawnicy pospolitej, są metabolizowane przez mikroflorę jelitową do niskocząsteczkowych związków zwanych urolitynami. Badania te zostały zapoczątkowane przez prof. Jakuba Piwowarskiego i są kontynuowane wspólnie w ramach działalności MicrobiotaLab. Później nasze badania skupiły się na właściwościach przeciwzapalnych tych związków. Z garbnikami jest bowiem problem, że nie wchłaniają się z przewodu pokarmowego. Tymczasem urolityny, jako związki o mniejszej masie cząsteczkowej, trafiają do krwioobiegu. Wykazaliśmy, że jeden z tych związków, urolityna A, charakteryzuje się dużą aktywnością przeciwzapalną i stosowany doustnie może działać jak lek hamujący stan zapalny.
Takie odkrycia muszą chyba interesować branżę kosmetyczną czy farmaceutyczną, które coraz chętniej sięgają po substancje pochodzenia naturalnego.
Urolityna A budzi duże zainteresowanie, ponieważ można ją stosować także zewnętrznie, do łagodzenia i leczenia stanów zapalnych skóry. Jak pokazały nasze badania, posiada ona silne właściwości porównywalne do powszechnie stosowanego sterydu, czyli hydrokortyzonu. Dodatkowo urolityna A pozytywnie wpływa na liczebność i bioróżnorodność mikrobioty skóry u osób zdrowych. Te odkrycia zaowocowały patentem, który jest w fazie oceniania przez urzędy patentowe w Polsce, Europie i Stanach Zjednoczonych. Już teraz pojawiają się firmy zewnętrzne, które chciałby zastosować urolitynę A w kosmetykach – prewencyjnie przy stanach zapalnych skóry – oraz w lekach, maściach czy kremach zalecanych zwłaszcza przy atopowym zapaleniu skóry. W odróżnieniu od preparatów ze sterydami nie wykazywałyby działań niepożądanych, ponieważ urolityna A ma inny mechanizm działania i nie powoduje skutków ubocznych.
Dlaczego zainteresował się pan taką dziedziną nauki?
Trudne pytanie. Zawsze chciałem zajmować się leczeniem, ale nie jako lekarz, gdyż bardziej interesowała mnie dyscyplina związana z chemią. Dlatego wybrałem studia farmaceutyczne na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Brałem wtedy udział w pracach koła naukowego w Katedrze Farmakognozji i Molekularnych Podstaw Fitoterapii, dziś noszącej nazwę Katedry i Zakładu Biologii Farmaceutycznej, którą mam przyjemność kierować, bo już na studiach doszedłem do wniosku, że chcę tu zostać. Ta praca daje bardzo szerokie możliwości badawcze – od analizy składu chemicznego różnych substancji naturalnych po badania ich aktywności biologicznej, na metabolizmie kończąc. W naszym MicrobiotaLab nie sposób się nudzić.
Jakie plany na przyszłość?
Badamy obecnie dwa kluczowe aspekty. Pierwszy to wpływ związków pochodzenia naturalnego na barierę jelitową, kluczową w patogenezie wielu schorzeń o podłożu zapalnym, takich jak choroba Leśniowskiego-Crohna czy nieswoiste zapalenie jelit. Szczelność tej bariery ma również wpływ na rozwój chorób o podłożu psychicznym: zaburzeń lękowych, depresji czy schizofrenii. Sprawdzamy, czy stosowanie substancji roślinnych może stabilizować barierę jelitową. Chcemy też przyjrzeć się, jak takie związki działają na barierę krew-mózg, zabezpieczającą układ nerwowy przed szkodliwymi czynnikami. Dlatego do Narodowego Centrum Nauki złożyliśmy projekt dotyczący wyjaśnienia działania ekstraktu z kwiatów lawendy.
Rozmawiał: Rafał Natorski









